Ostatnio polubiłam Pink Floyd. Pewnie że słuchałam wcześniej, ale w koszulce z tym zespołem on wygląda całkiem super. Na tyle super, by chcieć odkrywać co pociąga go w tym zespole.
Czytam chyba pierwszą ciekawą lekturę w swoim życiu. Podobno, a tak mówiła mi siostra, po przeczytaniu jej wielu zapragnęło stać się Werterem i popełniło samobójstwo. Goethe też musi wiedzieć, iż pisanie jest kojące. Wcielając się w Wertera pisze o sobie i w dodatku z myślą o tych wszystkich biednych, zakochanych ludziach. Nie sądziłam, że ktoś może tak oszaleć z miłości, ale najwidoczniej niejednemu się zdarzało.
Mam cholerną ochotę na jakiś bananowy, albo truskawkowy koktajl, ale nikt nie chce mi zrobić. Dzisiejszy post nie był specjalnie konstruktywny, być może matematyka w ciągu tego roku zdołała zaprzepaścić moją wenę twórczą. Próbowałam ostatnio nawet pisać, ale nawet ja nie miałabym ochoty czytać czegoś tak beznadziejnego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz