piątek, 28 grudnia 2012


Siedzisz na parapecie obejmując kolana i cicho płaczesz. Z tej perspektywy wyglądasz najśliczniej. Twoje brązowe, gładkie włosy opadają na ramiona, przykrywając je niczym płaszcz. Tylko ja cię dostrzegam. Tylko ja mogę usłyszeć twoje myśli. Tylko ja jestem tobą.W pobliżu nie ma nikogo prócz ciebie, którą jestem. 
Pośród czarnych myśli dostrzegasz pozytywną. Wreszcie nie czujesz niczyjego, prócz swojego oddechu. Wreszcie nie słyszysz niczyjego, prócz swojego płaczu. Odczuwasz satysfakcję dopóty, dopóki nie odnajdujesz źródła łez. 
Jest nim brak ludzi, których odtrąciłaś. 

środa, 26 grudnia 2012



Wyobraź sobie bycie szczęśliwym. Wyobraź sobie bycie spokojnym. Zasypiając pośród zgrabnych dusz, których wcześniej się bałeś, przypominasz najcudowniejsze w świecie dziecko. Jedna ze zjaw gra na fortepianie. Widzisz opuszki palców swobodnie przykładanych do klawiszy. Czujesz jej słodki, różany zapach. Obserwujesz nieskazitelne, zarumienione policzki. Jedynym, czego w tym momencie pragniesz, jest dotyk. Podnosisz się i idziesz w stronę duszy. Twój spokojny oddech jest wręcz niesłyszalny. Wyciągasz ku niej dłoń i wówczas, zjawa znika. 

niedziela, 23 grudnia 2012


Podniosłam się. Wstałam silniejsza, ale nadal bardzo słaba. Nie ma rzeczy, którą się nie martwię. Nie ma niczego, o co się nie boję. Bliskie mi osoby starają się pomagać, niczym nie zadręczać i nie obarczać niepotrzebnymi problemami. Mimo to często czuję się szczęśliwa, pełna nadziei i planów, które chciałabym zrealizować. Na ich realizację nie mam teraz siły, ale wkrótce ją w sobie znajdę. Jest mi ciężej, żywiąc niechęć do starej siebie. I nie chodzi o osoby, do których byłam przywiązana. Nie chodzi o znajomości, które się rozpadły. Tym razem chodzi o mnie. Tym razem mówię o osobie, którą sama kiedyś zniszczyłam. Szczęście wówczas odczuwalne, było absurdem. Przysłoniło mi rzecz dla mnie najważniejszą, czyli doskonalenie siebie od wewnątrz.